the one on the network (woitiki) wrote,
the one on the network
woitiki

  • Location:
  • Mood:

New York, day 4.

Dzis deszczowa pogoda byla po poludniu. Na szczescie zdazylismy w maire wczesnie pojechac na miasto. Pojchalismy na dolny Manhattan. Przechodzilismy przez Wall Str. World Trade Center. Bylismy nad rzeka, no i oczywiscie Brooklyn Bridge (zdjecia ponizej).
Musze przyznac, ze widac fakt, ze tutaj Swieta sa. na ulicach tylko turysci. Amerykanie sa w domach i swietuja. A jako, ze Nowy Jork to miasto przyjezdnych, a zatem Amerykanie pojechali do swoich domow do Vermont, Karoliny itp... dzis wieczorem wracaja, bo jutro do pracy musza. Za to turysto nie brakowalo. Glownie Japonczycy i Chinczaycy. Wszedzie ich pelno, z aparatami... grupokami chodza dookola. Przy rzece, to nawet sobie ze mna zdjecia robili... :)... (zdejecie moje ponizej).

WTC... to teraz jedna wielka dziura w ziemi. Turystow jeszcze wiecej niz gdziekolwiek w innym miejscu. Oczywiscie najwiecej Azjatow. Ale i Europejczykow troche, rowniez ciotek...
Lazenei nas zmeczylo...i pojechalismy do Chelsea na obiad... Chelsea to gejowaska dzielnica w Srodkowym Manhattanie... Tez ulice puste... Krecili sie turysci i kolorowi... Objedlismy ise jak paczki... ale cuz... $70 poszlo... lacznie z deseem... Jak wyszlismy to juz na zewnatrz padalo... Szybko do domu... tak aby zdazyc na 20 do kina na Apocalipto. Film niezly... ale kino....
To juz zupelnie inna historia. Po pierwsze nie ma miejsc numerowanych... kto pierwszy ten lepszy... Kino sal mialo ze 20... wszedzie na ziemi pelnoo pocornu lezalo.. a jak juz wsselismy na wewnetrzy hall.. to tyko chmura dymu byla od robionego popcornu... Na sali nei lepiej... widac, ze nie sprzataja... (syf nieziemski)... No i zachowanie widzow... gadaja, smieja sie... tam zabijaja.. a oni w smiech... kiedys to tylko slyszalem... ze sie zupelnie inaczej w kinie zachowuja niz my... teraz sie o tym przekonalem... chociaz mojego punktu widzenia lepiej... nie slychac jak krzycze... ;)))...
Ale widac bylo, ze Amerykanie juz wrocili ze Swiat. Biali w koncu przewazali... A zatem dopiero od jutra bede poznawal prawdziwa Ameryke, no wlasciwie to tylko Nowy Jork...

A teraz juz padniety lekko jestem... jutro nastepny dzien nowojorskiej wycieczki...
Alemusze powiedziec... corazbardziej mi sie podoba... dzis jak wracalismy z kina w deszczu.. idac ulica.. chodnikiem pod torami metra (metro w Queens jezdzi na wiadukccie... poculem sie jakos tak swojsko.. gadalismy z R o glupotach.. smialismy sie itp... i w tym momencie zdalem sobie sprawe.. .ze polubilem to miejsce juz troche...

cdn..
  • Post a new comment

    Error

    default userpic

    Your IP address will be recorded 

  • 0 comments